Miejski Koszykarski Klub Sportowy Rybnik - tradycja zobowiązuje

Nieszczęśliwa porażka

Mecz rozpoczął się od prowadzenia rybniczan i punktach spod kosza Rafała Chroboka, których w kontekście całego spotkania był zdecydowanie za mało. W dalszej części pierwszej kwarty trwała wyrównana walka, a w zasadzie wymiana akcji często oscylująca wokół remisu. Ciężar zdobywania punktów tradycyjnie w naszym zespole wziął na siebie Adam Białdyga wspomagany udanymi akcjami Macieja Krakowczyka oraz Pawła Czecha.

Ostatecznie po dobrym finiszu kończymy ją zwycięstwem 21:17. W drugiej części meczu nadal żadnej z drużyn nie udaje się uzyskać przewagi jednak to Gliwiczanie wychodzą na nieznaczne prowadzenie. Po stronie naszego zespołu wszystkie 18 punktów zdobywa duet Białdyga-Czech często po asystach Krzysztofa Zarankiewicza. Niestety w grze MKKSu występuje rażąco niskie zaangażowanie w grze obronnej oraz tempo akcji (do przerwy popełniamy zaledwie trzy przewinienia) co owocuje remisem w połowie meczu.
Po zmianie stron wreszcie udaje się naszemu zespołowi wykrzesać z siebie niezbędną energię i notujemy run 14:4. Bardzo dobrze wprowadza się do gry Piotr Kowalski notując kilka przechwytów oraz trzykrotnie kończąc kontratak, 6 punktów zdobywa Chrobok, a 5 zbiórkami w obronie oraz celną dobitką popisuje się Tomanek. Gliwiczanie nie składają jednak broni i nieznacznie zmniejszają straty. Ostatecznie po punktach Jacka Sikory na ostatnią odsłonę wychodzimy z 9 punktową zaliczką. Wyjściowy skład MKKSu w tym meczu (Zarankiewicz, Białdyga Chrobok, Krakowczyk , Czech) rozpoczyna również ostatnią część spotkania co miało dać efekt w postaci jeżeli nie powiększenia przewagi to przynajmniej wyrównanej walki. Niestety w sobie tylko wiadomy sposób przegrywamy tę część meczu różnicą 18 punktów z przeciwnikiem, który nie jest przecież potentatem nawet w 3 lidze. Gliwiczanie zdobywają głównie za sprawą swojego lidera Krzysztofa Wąsowicza (13 ze swoich 25 punktów w 3 kwarcie) i przewaga wolno ale systematycznie maleje. Problemem naszego zespołu jest niestety atak. W całej kwarcie jesteśmy w stanie skonstruować zaledwie jeden atak dający nam punkty z gry. W dziwny sposób nie wykorzystujemy szybkich ataków, spod kosza nie trafia Chrobok i Krakowczyk, zupełnie nie grozi też Zarankiewicz. Gospodarze zbliżają się na około 3 minuty przed końcem jednak osobiste Czecha i Białdygi na moment oddalają niebezpieczeństwo. W kolejnych dwóch akcjach trafia jednak Wąsowicz i miejscowi wychodzą na 5 punktowe prowadzenie na minutę przed końcem. Wprowadzony właśnie wtedy Kowalski nie trafia z kontry, a następnie po koszu wybija piłkę na aut. W kolejnej akcji przegrywamy sytuację 1 na 1 nawet nie próbując udzielenia pomocy. Szybki rzut za 3 nie dochodzi celu, a faul taktyczny pozwala gliwiczanom na ustalenie wyniku na 77:68.

AZS Gliwice - MKKS Rybnik 77:68 (17:21, 22:18, 13:22, 25:7)
MKKS: Białdyga 35, Czech 8, Chrobok 7, Kowalski 6, Krakowczyk 5, Zarankiewicz 3, Tomanek 2, Sikora 2

Back to top